Omal nie wyplułam wszystkich koreczków. Był to Mark Darcy. Ale bez swetra w romby a la sprawozdawca sportowy. - Cześć - wymamrotałam przez koreczki, starając się nie wpaść w panikę. Przypomniawszy sobie artykuł, odwróciłam się do Perpetuy. - Mark, Perpetua jest... - zaczęłam i urwałam sparaliżowana. Co mam powiedzieć? Perpetua jest bardzo gruba i cały czas rozstawia mnie po kątach? Mark jest bardzo bogaty i miał żonę pochodzącą z okrutnej rasy? - Tak? - powiedział Mark. .

- Ehej! w domu mi tak nie jest, i nie tylko mnie, ale nawet krowie, co ją zaraz wasza kobieta wzięła w opiekę.. Lecz już teraz tę przyrodzoną zapalczywość hamowała wielka i szczera pobożność. Nie tylko świeżo nawróceni kniazie litewscy, ale i pobożni z dziada pradziada wielmoże polscy budowali się widokiem króla w kościele. Często on odrzuciwszy poduszkę klękał dla większego umartwienia na gołych kamieniach; często wzniósłszy ręce do góry trzymał je wzniesione dopóty, dopóki mu same nie opadły ze zmęczenia. Słuchał najmniej trzech mszy dziennie i słuchał ich niemal z chciwością. Odkrycie kielicha i odgłos dzwonka na Podniesienie napełniały zawsze duszę jego uniesieniem, zachwytem, rozkoszą i przestrachem. Po skończonej mszy wychodził z kościoła jakby zbudzon ze snu, uspokojony, łagodny, i dworzanie wcześnie zwiedzieli się, że wówczas najlepiej jest go prosić czy o przebaczenie, czy o dary.. Wte, wewte, wte, wewte, wte, wewte.. Tafla wody przypomina wypolerowaną stal. Tylko przy brzegu cień pochylonych olch zdradza jej przejrzystość i bursztynową głębię. Ktoś wydeptał trawę aż do niebieskawej gliny, paroma kamieniami zaznaczył miejsce na ogień. Absolutna cisza, nie słychać nawet ptaków.. Wiedźmin skrzywił usta w uśmiechu.. Komisarzowi to się nie podoba, bo niby oznacza, że nie mamy tu nic do roboty Tłumaczy, że nie jest sprawiedliwie, jeśli Anankowie mają wszystko, czego im potrzeba, a ci, co walczą o komunizm, czyli my, nie mamy nic. Chodzi o to, żeby wszyscy mieli wszystko, zwłaszcza ci, którzy ofiarnie i bezinteresownie przelewali krew. Więc Anankowie będą się musieli z nami podzielić dla dobra proletariackiej rewolucji. Borys nie widzi w tym problemu. Tacy już są, że się podzielą. Odczuwamy ulgę. Wygląda na to, że jedynymi ofiarami rewolucji w Anańskiej Republice Radzieckiej będą ci trzej nieszczęśni strażnicy.